02 lipca 2020

Swojsko o... super żywności

Czyli jak baba ugotuje, tak się jej chłop czuje

Jak to się dzieje, że coraz częściej dowiadujemy się o kolejnym bliższym lub dalszym znajomym, który otrzymał przerażającą diagnozę: rak, miażdżyca, cukrzyca, stwardnienie rozsiane…? Prawie wszystko ma swój początek na talerzu. To, CO jemy (ale również JAK jemy i JAK trawimy) ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie.

Rozgryźmy dzisiaj żywność.

Wszystko, co jemy - od orzeszka ziemnego, poprzez marchewkę i kanapkę z nutellą, aż po ugrillowany stek – składa się ze składników odżywczych. Są to między innymi węglowodany, z których nasz organizm czerpie energię oraz tłuszcze i białka – takie klocki, które nasz organizm najpierw rozkłada (trawi), żeby później zbudować sobie z nich to, czego potrzebuje. Są to również minerały, na przykład magnez, potas, sód, wapń, oraz witaminy. Wszystkie te klocki są niezbędne, żeby cała maszyneria działała bez zarzutu. Nie można postawić pytania: „a na co jest wapń?” – nie ma jednej odpowiedzi. Wapń to nie tylko kości – wapń znajduje się również w naszych komórkach nerwowych. Magnez to nie tylko skurcze mięśni – magnez reguluje na przykład przyswajanie jodu. Nasz mózg to w 15% cholesterol, a błona każdej jednej komórki to nic innego, jak tłuszcz. Sami więc widzicie: wystarczy, żeby zabrakło „klocków” tylko jednego rodzaju, a już cały nasz organizm przestaje dobrze funkcjonować.

Jesteśmy przemyślnie skonstruowani. Im lepiej poznaję procesy, jakie zachodzą w nas codziennie, w każdej sekundzie, czy to śpimy, czy to pracujemy, tym większe zdumienie mnie ogarnia, że wszystko to tak wspaniale ze sobą współgra, nic się nie pomyli! A naszym obowiązkiem jest dbać o nasze ciało, aby wszystko śmigało, jak śmiga. Ale i tutaj natura dała nam tyle narzędzi, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Przejdźmy do konkretów: poniżej lista żywności, która jest dla nas prawdziwym skarbcem i powinniśmy jej jak najczęściej używać w swojej kuchni.

Przede wszystkim woda, ale nie czysta, lecz z… solą. Sól to drugi, bardzo ważny składnik naszej diety. Oczywiście nie mówię tutaj o białej soli kuchennej - czystego NaCl (chlorku sodu – tego, co słone), lecz o soli pełnej minerałów, jaką jest na przykład sól himalajska (różowe zabarwienie świadczy o obecności żelaza). Sól morska jest równie dobra, ale ze względu na duże zanieczyszczenie mórz sól himalajska jest zdecydowanie bardziej polecana do spożycia. A na naszym podwórku znajdziemy polecaną przez wielu naturopatów  sól kłodawską. Takiej soli nie ma się co bać! Polecam zatem wodę z małą szczyptą soli himalajskiej – wtedy woda będzie lepiej wykorzystana przez nasze ciało.

Egzotyczny olej kokosowy – ma dziesiątki zastosowań w kuchni i nie tylko. Warto w niego zainwestować, zwłaszcza, że jest to tak naprawdę jedyny olej roślinny, na którym można bezpiecznie smażyć. Niedawno w sieci rozgorzała dyskusja na temat jego szkodliwości. Zacytuję tylko Paracelsusa: wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.

Kolejny superfood: surowe, kruszone ziarno kakaowca – świetna „przegrycha” zamiast czekolady czy jako posypka na deser. Ma tak dużo magnezu, że już pół łyżeczki rozluźnia napięte mięśnie (również napięcia na tle nerwowym).  Polecam dziewczynom podczas okresu podchrupać sobie co jakiś czas w ciągu dnia. Tabletki przeciwbólowe w większości przypadków nie będą już potrzebne.

Jajko, a zwłaszcza żółtko. Tutaj mamy cały pakiet prawie wszystkich niezbędnych do życia witamin i aminokwasów. Pomyślmy – to z jajka wykluwa się pisklę, które do momentu wyklucia nie dostaje z zewnątrz żadnego pożywienia, karmi się tylko żółtkiem. W takim żółtku są zatem wszystkie klocki, z których możemy zbudować kurczaczka. Często słyszy się o cholesterolu, jaki jest w jajku i ze względu na niego unikamy ich. Owszem, jest tam cholesterol (przypominam: bardzo ważny składnik naszego organizmu, między innymi w mózgu – nie powinniśmy go na siłę obniżać, co ostatnio przyznali również lekarze! Odsyłam do książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo” Uffe Ravnskov), jest też wystarczająca ilość cysteiny, która m.in. chroni błony komórkowe przed uszkodzeniem, a co za tym idzie, organizm nie będzie „produkował” cholesterolu do łatania dziur w komórkach. Szczegóły w bardzo dobrym artykule http://kawkaje.pl/cholesterol/

Wymienione produkty to tylko kilka z długiej listy żywności, którą możemy urozmaicić nasz jadłospis z korzyścią dla zdrowia. Zachęcam do zgłębienia tematu tzw. superfoods i poszukiwania nowych smaków!

 

Artykuły z serii: „Swojsko o…” to teksty, które w przystępny sposób przybliżają czytelnikowi zagadnienia z dziedziny zdrowia i jego profilaktyki, odżywiania, suplementacji czy terapii naturalnych. Ze względu na docelowego odbiorcę unikam używania słownictwa naukowego, a zawiłości wyjaśniam w uproszczonych schematach. Zamieszczone treści mają charakter wyłącznie edukacyjny i nie mogą być traktowane jako porada medyczna.

Źródło zdjęcia: https://www.cottercrunch.com/gluten-free-superfoods-meal-plan-challenge/